Kto zablokował reformę biomasy w UE? Polityka, lobby i drewno z krajów objętych sankcjami
Unia Europejska miała szansę naprawić jeden z największych błędów swojej polityki klimatycznej. We wrześniu 2022 roku sprawa wydawała się przesądzona: Parlament Europejski przegłosował zakaz dotowania pierwotnej biomasy leśnej i wyłączenie jej z celów OZE. Komisja ds. Środowiska zagłosowała 45 do 36 za poprawką, która miała zmienić zasady gry. Rok później – po niejawnych rozmowach trójstronnych między Parlamentem, Radą i Komisją – reforma zniknęła. Biomasa drzewna pozostała w europejskim prawie tym, czym była zawsze: zeroemisyjnym odnawialnym źródłem energii.
Skąd wynika ten paradoks? Odpowiedź leży nie w nauce, lecz w polityce. I w miliardach euro, które od dekad przepływają przez sektor biomasowy dzięki systemowi zachęt, który Unia Europejska sama stworzyła.
Trilog, który odwrócił reformę
Proces legislacyjny UE przewiduje tzw. trilog – niejawne negocjacje między Parlamentem Europejskim, Radą UE i Komisją Europejską. To w tym trybie wypracowywany jest ostateczny kształt prawa, które dotyczy pół miliarda obywateli. Negocjacje nad RED III trwały latami. Ich kulminacja – noc z 29 na 30 marca 2023 roku – przyniosła kompromis, który organizacja Bioenergy Europe, lobbująca za biomasą, natychmiast ogłosiła jako swój sukces. W lakonicznym komunikacie Rady UE podano jedynie tyle, że biomasa drzewna „ma być zrównoważona”.
Co oznaczało to w praktyce? Organizacja Enviva, jeden z największych producentów pelletu na świecie, opublikowała po trilodze komunikat: „Pierwotna biomasa drzewna będzie traktowana w 100 proc. jako odnawialne źródło energii”. Branża nie kryła zadowolenia. Środowiska naukowe i ekologiczne mówiły o klęsce.
Jednak trilog to tylko ostatni akt. Wcześniej, na forum Rady UE, kilka państw członkowskich skutecznie storpedowało propozycje Parlamentu Europejskiego idące dalej w ograniczeniu biomasy. Wśród nich – Polska i sprawująca wówczas prezydencję Szwecja. W wyniku działań tych krajów sprawa utknęła w martwym punkcie na wiele miesięcy, zanim wypracowano kompromis satysfakcjonujący przemysł energetyczny.
Polska: przeciw RED III, a potem spóźniona z wdrożeniem
Gdy 9 października 2023 roku Rada UE głosowała nad ostateczną wersją dyrektywy RED III, wyniki były jednoznaczne. Za – 23 państwa członkowskie. Wstrzymały się Czechy i Bułgaria. Przeciw zagłosowały dwa kraje: Węgry i Polska – wówczas pod rządami Mateusza Morawieckiego. Głosowanie odbyło się sześć dni przed wyborami parlamentarnymi.
Polska znalazła się w wyjątkowo niekomfortowym towarzystwie. Forum Energii wskazuje wprost, że Polska była jednym z nielicznych państw, które nie poparły dyrektywy, mimo że dokument „stawia cele transformacyjne, których spełnienie będzie wymagało wysiłku organizacyjnego i politycznego”. Innymi słowy: Polska głosowała przeciw własnej transformacji energetycznej.
Jednak paradoks sięga głębiej. Polska blokowała reformę, która miała ograniczyć biomasę – a jednocześnie opiera swój system OZE na biomasie w stopniu wyjątkowym nawet na tle Unii. Według danych Forum Energii za 2023 rok aż 60,1 procenta energii ze źródeł odnawialnych w Polsce pochodzi z biopaliw stałych – głównie drewna. W praktyce Polska spełnia cele OZE głównie dlatego, że pali drewno. Reforma, która podważyłaby status biomasy, podważyłaby jednocześnie statystyczne podstawy polskiej „zielonej transformacji”. Drewno jako OZE stało się filarem, którego Polska nie mogła sobie pozwolić ruszyć – bez względu na to, co mówi nauka.
Odpowiedzialność polityczna jest tu nierówna, ale dwustronna. PiS przez osiem lat rządów aktywnie budował i bronił systemu opartego na biomasie – blokował reformy w Radzie UE, przeznaczył 21 miliardów złotych subsydiów dla sektora biomasowego i planował dalszy wzrost pozyskania drewna o 56 procent do 2030 roku. To rząd Morawieckiego zagłosował przeciw RED III. Rząd Donalda Tuska odziedziczył ten system – i go nie rozłożył. Zapowiedziany w umowie koalicyjnej zakaz spalania drewna w energetyce zawodowej nie został wprowadzony. Kraje członkowskie miały 18 miesięcy na wdrożenie RED III do prawa krajowego – termin minął 21 maja 2025 roku. Polska nie zdążyła. PiS był architektem tej konstrukcji. KO jest lokatorem, który nie robi remontu.
Pułapka celów: im więcej biomasy, tym trudniej z niej zrezygnować
Drewno jako OZE wygenerowało w Polsce samonapędzający się mechanizm uzależnienia. Tobiasz Adamczewski, ekspert z Forum Energii, wyjaśnia ten mechanizm: przez lata Polska sprawozdawała wysoki udział biomasy w ciepłownictwie, co spowodowało, że jej indywidualny cel OZE w tym sektorze na 2030 rok urósł do 39 procent. Innymi słowy: im więcej drewna spalano w przeszłości, tym więcej trzeba spalać w przyszłości, by wykazać postęp.
To nie jest przypadkowy skutek uboczny. To strukturalna pułapka, którą system prawny UE stworzył, uznając biomasę za zeroemisyjną bez żadnego mechanizmu korekcyjnego. Kraj, który zainwestował w kotły biomasowe, zatrudnił ludzi w sektorze bioenergetycznym i oparł swoje statystyki OZE na drewnie, ma wszelkie powody, by blokować reformy. I wszelkie powody, by kontynuować wycinki. To właśnie dlatego każda próba reformy napotyka na opór nie tylko lobby energetycznego, ale i rządów, które musiałyby przyznać, że ich „zielona” energia zielona nie jest.
Tymczasem w Polsce zasada kaskadowa – która miała wymusić pierwszeństwo użycia materiałowego drewna przed energetycznym – pozostaje teorią. Ponad 100 polskich miast ogrzewa swoje sieci ciepłownicze biomasą. Sektor ciepła zużył w 2023 roku około 15,3 miliona ton biomasy stałej. Stanowi ona 89 procent wszystkich OZE stosowanych w ciepłownictwie. Zbyt długie opieranie się na biomasie doprowadziło, jak ocenia Forum Energii, do zacofania technologicznego. Polska musi je teraz nadrabiać, startując z pozycji znacznie gorszej niż kraje, które wcześniej postawiły na wiatr i słońce.
Drewno z krajów objętych sankcjami: zielona energia finansuje reżimy
Historia polskiej bioenergetyki ma też wymiar, który wykracza poza statystyki emisji. Przez lata Białoruś była jednym z głównych dostawców drewna do Polski – według danych Eurostatu odpowiadała za około jedną czwartą polskiego importu produktów drzewnych. Dominowało drewno opałowe trafiające do elektrowni i elektrociepłowni jako biomasa energetyczna.
W marcu 2022 roku UE nałożyła sankcje na import drewna z Białorusi, w odpowiedzi na udział Mińska w rosyjskiej agresji na Ukrainę. Miało to uderzyć w gospodarkę reżimu Łukaszenki, który swoje lasy – pokrywające 39 procent terytorium kraju – traktuje jako jeden z kluczowych surowców eksportowych.
Problem polega na tym, że sankcje zadziałały tylko częściowo. Śledztwo dziennikarskie przeprowadzone przez polską Fundację Reporterów i litewską platformę SIENA ujawniło mechanizm: gdy import z Białorusi formalnie ustał, dramatycznie wzrósł import z Kazachstanu i Kirgistanu. Kazachstan wysłał UE drewno warte 387 tysięcy euro w 2021 roku. Od stycznia do października 2022 roku – już za 22,5 miliona euro, przy czym 95 procent tego wzrostu przypadło na miesiące po wprowadzeniu sankcji na Białoruś. Kirgistan, kraj pokryty lasami zaledwie w 4 procentach, nagle stał się istotnym eksporterem drewna do Europy.
Mechanizm jest prosty. Białoruskie drewno otrzymuje nowe papiery w Kazachstanie lub Kirgistanie – i wjeżdża do UE jako surowiec z kraju nieobjętego sankcjami. Dziennikarze śledczy nie wykluczają też fizycznego przetransportowania drewna przez Eurazję i ostemplowania go lokalnie. Drewno – prawnie pochodzące z Kazachstanu – ma wszystkie potrzebne oznaczenia. Część nabywców może działać w dobrej wierze. Część – świadomie.
Krajowa Administracja Skarbowa przeprowadziła blisko 5 tysięcy kontroli na granicy. W 61 przypadkach stwierdzono nieprawidłowości, złożono 62 zawiadomienia o omijaniu sankcji. Fundacja ClientEarth oceniła, że handel drewnem w Polsce znajduje się w praktyce poza jakąkolwiek realną kontrolą. Bezpośrednią przyczyną jest luka prawna: nielegalny handel drewnem nie jest w Polsce przestępstwem ani nawet wykroczeniem.
W konsekwencji europejski system wsparcia OZE, finansowany ze środków publicznych, może pośrednio zasilać gospodarkę reżimów, wobec których UE stosuje sankcje. To nieintencjonalny, ale systemowy skutek uznania drewna jako OZE bez szczelnych mechanizmów weryfikacji pochodzenia surowca.
Czy wdrożenie RED III byłoby korzystne dla klimatu?
Odpowiedź brzmi: tak – ale tylko częściowo. RED III to krok w dobrym kierunku, nie przełom.
Dyrektywa wprowadza realne ograniczenia. Spalanie korzeni, pniaków i drewna użytkowego przestaje być zaliczane do celów OZE. Lasy pierwotne, starodrzewy i mokradła wypadają z listy dopuszczalnych źródeł biomasy. Elektrownie produkujące wyłącznie prąd z biomasy tracą dostęp do subsydiów. Państwa członkowskie muszą raportować, czy ich polityka bioenergetyczna nie koliduje z pochłanianiem CO2 przez lasy. Na papierze pojawia się też zasada kaskadowa – drewno powinno trafiać najpierw do budownictwa i meblarstwa, dopiero na końcu do pieców.
Jednak fundamentalna luka pozostaje nienaruszona. Pierwotna biomasa leśna nadal figuruje w europejskim prawie jako OZE. Próg 50 MW, powyżej którego obowiązują nowe ograniczenia, wyklucza z reformy większość polskich kotłowni ciepłowniczych. Zasada kaskadowa nie ma mechanizmu przymusu – jest zaleceniem, nie zakazem. Kryteria zrównoważoności pozostają na tyle ogólne, że łatwo je spełnić na papierze bez realnej zmiany praktyki.
Augustyn Mikos z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot ocenia wynik prac nad RED III jako „kosmetyczne zmiany, będące mimo wszystko drobnym krokiem we właściwym kierunku”. Nauka wymaga znacznie więcej – pełnego wyłączenia pierwotnej biomasy leśnej z listy OZE i zastąpienia fikcji zeroemisyjności analizą pełnego cyklu życia. RED III tego nie robi. W konsekwencji Polska, nawet po pełnym wdrożeniu dyrektywy, mogłaby nadal spalać drewno z lasów i zaliczać je do celów klimatycznych – tyle że z nieco mniejszą swobodą niż dotychczas.
Co zmieniła RED III – reforma, która nie wystarczy
Wbrew oficjalnym deklaracjom dyrektywa RED III nie rozwiązała problemu systemowego. Aleksandra Wolska z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot podsumowuje jej wynik jako „zmarnowaną szansę dla lepszej ochrony lasów”. Drewno jako OZE pozostaje w europejskim prawie faktem. Nauka od lat wskazuje, że powinno z niego zniknąć. Prawo – celowo lub przez inercję – nie nadąża.
Rozporządzenie EUDR: kolejna próba, kolejne opóźnienia
Równolegle z RED III Unia Europejska pracuje nad rozporządzeniem EUDR – regulacją, która ma ograniczyć udział UE w globalnym wylesianiu. Zobowiązuje importerów do udowodnienia, że towary nie pochodzą z wylesionego terenu. W grudniu 2024 roku Parlament Europejski przesunął termin jego obowiązywania – dla większych podmiotów do końca 2025 roku, dla małych firm do połowy 2026 roku. Presja lobbingowa okazała się skuteczna.
W lipcu 2025 roku Earthsight opublikowała raport, według którego państwa członkowskie UE sprowadziły z Rosji i Białorusi nielegalną sklejkę brzozową o wartości przekraczającej 1,5 miliarda euro. Wśród głównych importerów drewna „niejasnego pochodzenia” wymieniono osiem krajów UE – w tym Polskę. Co więcej, te same kraje forsowały osłabienie EUDR poprzez wprowadzenie kategorii „braku ryzyka”, która utrudniłaby służbom walkę z przemytem.
Earthsight ostrzegła wprost: ta zmiana zniweczyłaby efekty działań polskich służb i ułatwiła przemyt drewna z krajów objętych sankcjami. Schemat jest ten sam, co przy RED III: przemysł lobbuje, terminy się przesuwają, reforma słabnie.
Wnioski: Drewno jako OZE – system prawny stworzył własną nietykalność
Drewno jako OZE to nie tylko błąd naukowy – to polityczna konstrukcja, która przez dwie dekady narosła w coś trudniejszego do rozbiórki. Sieć wzajemnych zależności między prawem unijnym, krajowymi celami OZE, sektorem energetycznym i publicznymi miliardami sprawia, że każda reforma napotyka na zorganizowany opór.
Polska jest tego systemu skrajnym przykładem. Głosowała przeciw reformie, bo reforma zagroziłaby statystykom, na których opiera swoją „zieloną transformację”. Spóźniła się z wdrożeniem dyrektywy, którą odrzuciła. Importuje drewno z reżimów objętych sankcjami, bo prawo nie wymaga skutecznego udowodnienia jego pochodzenia. Poprzedni rząd planował dalej zwiększać pozyskanie biomasy – Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu zakładał wzrost pozyskania drewna o 56 procent do 2030 roku. Nowy rząd tych planów dotąd nie zaktualizował.
Reforma jest możliwa. Wymaga jednak czegoś, czego żaden trilog niejawnych negocjacji nie wyprodukuje sam z siebie: politycznej woli do wyłączenia pierwotnej biomasy leśnej z listy OZE, zastąpienia rachunkowej fikcji pełną analizą cyklu życia i wprowadzenia realnych sankcji za nielegalne drewno. Zanim to nastąpi, publiczne pieniądze będą płynąć do sektora, który wystawia zielone certyfikaty za wycinanie lasów – i finansuje przy okazji reżimy, którym UE oficjalnie odmawia wsparcia.
Materiały źródłowe
- Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/2413 z dnia 18 października 2023 r. (RED III) – Dziennik Urzędowy UE
- Forum Energii, Zrozumieć cele OZE, analiza 2023/2024 – https://forum-energii.eu
- Forum Energii, Transformacja energetyczna w Polsce. Edycja 2025 – https://forum-energii.eu
- Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, Lasy do spalenia. Ukryta cena bioenergii, 2022 – https://pracownia.org.pl/co-robimy/lasy-do-spalenia
- Earthsight, Blood-Stained Birch, raport o nielegalnym drewnie z Rosji i Białorusi, 2025 – https://www.earthsight.org.uk/blood-stained-birch
- ClientEarth Polska, Analiza implementacji i stosowania rozporządzenia EUTR w Polsce, 2023 – https://www.clientearth.pl
- Teraz Środowisko, Co dalej z biomasą drzewną? RED III bez rewolucji, ale z reformami, październik 2023 – https://www.teraz-srodowisko.pl
- Green-news.pl, UE przymknie oko na spalanie drewna w elektrowniach?, marzec 2023 – https://www.green-news.pl
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1115 w sprawie wylesiania (EUDR) – Dziennik Urzędowy UE
Glosariusz
- Trilog – niejawne negocjacje trójstronne między Parlamentem Europejskim, Radą UE i Komisją Europejską, w ramach których wypracowywany jest ostateczny kompromis legislacyjny; kluczowy etap uchwalania prawa UE, w którym lobbyści mają znaczący wpływ na ostateczny kształt przepisów.
- Pierwotna biomasa leśna – drewno pozyskiwane bezpośrednio z lasów w celu produkcji energii; kategoria będąca od lat przedmiotem sporu w UE; w odróżnieniu od wtórnej biomasy drzewnej (odpadów przemysłowych) nie jest produktem ubocznym innego procesu.
- Zasada kaskadowa – hierarchia wykorzystania drewna przyjęta w RED III; zakłada, że drewno powinno być używane najpierw materialnie (budownictwo, meblarstwo), a dopiero w ostateczności energetycznie; w praktyce pozbawiona skutecznych mechanizmów przymusu.
- EUDR (EU Deforestation Regulation) – rozporządzenie UE w sprawie wylesiania, które zobowiązuje importerów do udowodnienia, że towary nie pochodzą z wylesionego terenu; weszło w życie w 2023 roku, ale jego stosowanie było kilkukrotnie odkładane pod naciskiem przemysłu.
- EUTR (EU Timber Regulation) – rozporządzenie UE dotyczące drewna, zobowiązujące importerów do należytej staranności przy weryfikacji legalności pochodzenia surowca; w Polsce oceniane przez ClientEarth jako nieskutecznie egzekwowane ze względu na brak sankcji karnych.
- Bioenergy Europe – organizacja lobbingowa reprezentująca europejski przemysł bioenergetyczny; aktywnie uczestniczyła w negocjacjach nad RED III, opowiadając się za utrzymaniem statusu OZE dla pierwotnej biomasy drzewnej.
- LULUCF (Land Use, Land Use Change and Forestry) – sektor statystyczny obejmujący użytkowanie gruntów i leśnictwo; w jego ramach rejestrowane są emisje z wycinek leśnych; pozwala na formalne przeniesienie odpowiedzialności emisyjnej z sektora energetycznego na sektor leśny, tworząc tzw. lukę biomasową w rachunkowości klimatycznej.
- Enviva – jeden z największych na świecie producentów pelletu drzewnego; po zakończeniu trilogu nad RED III ogłosił, że pierwotna biomasa drzewna pozostaje w 100 procentach traktowana jako OZE – co branża energetyczna przyjęła jako potwierdzenie skuteczności swoich działań lobbingowych.







